Większość moich ostatnich zleceń to sesje portretowe, studyjne i realizowane w biurach klientów. Moja przygoda z fotografią ma jednak swoje początki w reportażu i zawsze bardzo chętnie podejmuję się zleceń tego rodzaju. Uwielbiam fotografować śluby, nieformalne spotkania, wyjazdy, szkolenia…
W całym tym zbiorze są też konferencje. Można powiedzieć, że podczas takich wydarzeń jest dużo mniej spontaniczności i nieprzewidywalności, które pomagają stworzyć ciekawe ujęcia. Często nieciekawe światło i mało dynamicznych sytuacji też sprawiają, że wykonywanie dokumentacji z konferencji wydaje się mało ciekawym zajęciem. Jednak właśnie to sprawia, że takie zlecenia mnie interesują. Wyzwaniem jest dla mnie wykonanie ciekawych, czasem nieszablonowych zdjęć pomimo tych przeciwności.
Czy mi się udaje? Oczywiście nie zawsze. Jednak po każdym takim zleceniu mam pewność, że udało mi się z niego wycisnąć tyle ile byłem w stanie. Klienci często zwracają też uwagę na moje zaangażowanie i są pozytywnie zaskoczeni tym, co udało mi się wycisnąć z nieciekawych warunków oświetleniowych.
Mogę się też pochwalić tym, że mam na koncie wieloletnią współpracę ze szczególnie wymagającymi klientami. Chociażby z organizatorami międzynarodowej konferencji dla grafików – World Visualization Festival, którą fotografuję od dziesięciu lat czyli od momentu kiedy byłą małym, lokalnym wydarzeniem. W pierwszych edycjach brało udział kilkadziesiąt osób we Wrocławiu, dziś to wydarzenie o skali światowej, na które uczestnicy przyjeżdżają chociażby z Azji czy obu Ameryk.
Dziś jednak chciałem Wam pokazać kilka kadrów z bardziej kameralnej konferencji z podwrocławskich Bielan. Klasyczny, prosty materiał dokumentujący wydarzenie – kilka szerszych ujęć, parę półzbliżeń, przedstawienie najważniejszych osób biorących udział w spotkaniu. Raczej typowa, krótka konferencja branżowa przedstawiona w reportażowym stylu.