pomysły na zdjęcia ślubne, które nie wypaliły

Od początku pracy w charakterze fotografa ślubnego szukałem różnych pomysłów, które pomogą mi zdobyć klientów. Wiele z nich stosuję do dziś jednak niektóre okazały się niewypałami. Tymi drugimi chciałbym się dziś podzielić.

1. Nietypowe kadrowanie zdjęć.

Niektóre zdjęcia wyglądają lepiej gdy zostaną wykadrowane w innych proporcjach boków niż standardowe 2:3. Chociaż fotografując myślę o takim ujęciu sytuacji aby pasowała do standardu to niekiedy podczas obróbki zdjęć udaje mi się znaleźć bardziej ciekawe kadrowanie. Kilka lat temu miałem nadzieję, że dzięki oddawaniu klientom zdjęć przyciętych do nietypowych rozmiarów uatrakcyjnię swoją ofertę.

zdjęcie grupowe

zdjęcie grupowe często wygląda lepiej po przykadrowaniu niż w orginale

Pracując w laboratorium fotograficznym zauważyłem, że przy wywoływaniu zdjęć nie każdy pamięta aby zlecić w laboratorium fotograficznym odpowiednie wywołanie odbitek. Nawet gdy klient miał świadomość nietypowości zdjęć oddawanych do  wywołania to często miał problem z podjęciem decyzji jak by chciał aby jego zdjęcia wyglądały po wywołaniu. Niestety niestandardowe wymiary zdjęć nie pasują do ramek czy albumów.

Jest jeszcze jeden problem. W przypadku różnego kadrowania zdjęć reportażowych i późniejszego wywoływania pełnych kadrów klient miał do czynienia z materiałem, który nie był spójny co psuło odbiór zdjęć. Musiałem zrezygnować z mojego pomysłu.

 

2. Bardzo krótki termin realizacji zleceń ślubnych.

Kilka lat temu chciałem realizować zlecenia ślubne w czasie dużo krótszym niż konkurencja. Ależ ze mnie marzyciel ! Jedna z podstawowych zasad każdego projektu: jakość wymaga czasu.

 

3. Praca wyłącznie przy świetle zastanym.

Jeden z moich ulubionych fotografów (Jeff Ascought) szczyci się tym, że fotografuje wyłącznie przy świetle zastanym czyli nie używa lamp błyskowych przy robieniu zdjęć ślubnych. Praca z błyskiem była dla mnie kilka lat temu trudnym tematem – ciężko było mi zrobić zdjęcie z lampą, z którego byłbym zadowolony. Robienie zdjęć bez światła błyskowego wydawało się z zarówno rozwiązaniem mojego problemu jak też kolejnym sposobem na robienie zdjęć nieco innych, niż większość fotografów. Taki styl pracy pasował też do jednej z moich głównych zasad, jakimi kieruję się podczas dokumentowania wydarzeń: pozostawać w miarę możliwości niewidocznym obserwatorem.

na dachu

jedno z najjaśniejszych miejsc podczas spotkania przyjaciół na dzień przed weselem było oświetlone dwoma świeczkami, oczywiście zdjęcie bez lampy, przysłona: 1.4, czas: 1/40, ISO 6400

Pracując tylko przy świetle zastanym napotykałem wiele ograniczeń, z czasem nauczyłem się je wykorzystywać na swoją korzyść. Fotografując jednak w wyjątkowo ciemnych miejscach zauważyłem, że bez lampy nie będę w stanie spełnić wszystkich oczekiwań klientów, którzy mnie zatrudniali. Nadal lubię robić zdjęcia w taki sposób jak jeden z moich Mistrzów jednak zaspokojenie zleceniodawców jest dla mnie priorytetem.

 

Pomysłów podobnych do trzech opisanych było oczywiście więcej.  Niektóre próbowałem wprowadzić w życie, z innych bardzo szybko zrezygnowałem. Kto się nie rozwija ten się cofa więc ciągle myślę nad kolejnymi. Za jakiś czas postaram się podzielić następnymi.

 

Komentarze

comments